Teraz Was zaskoczę, nie chce kontynuować bloga, o Swojej bolesnej przeszłości, bo już nią nie żyje.
Chce zająć się tym co jest i witać dzień nie plując Sobie w brode ile rzeczy zjebałam, ile mi nie wyszło.. Zaczął się dla mnie całkiem nowy okres w życiu, okres w którym wita mnie rano uśmiech mojej małej księżniczki, zaspana twarz mojego mężczyzny i zazwyczaj piskanie psa że chce na dwór.
Oto moja rodzina, właśnie.. Mam rodzinę, Swoją rodzinę, niesamowite, co?
Mam fantastycznego co dnia zaskakującego mnie nie męża(jeszcze), 4 miesięczną przeuroczą córeczkę i prawie półrocznego psa.
Takie zmiany..
A co ze mną, jestem najszczęśliwszą mamą i jeszcze nieżoną na świecie.
Opowiem też o przyjściu na świat mojej córeczki, tak długo wyczekiwanej..
Ciąża przebiegała dobrze w ostatnich tygodniach Pani ginekolog mówiła żebym zaczęła leżeć i w ogóle bo miałam rozwarcie, to było miesiąc przed planowanym terminem, tak więc się oszczędzałam leżałam na łóżku i nic, tv troche portali społecznościowych, wizyty miałam co tydzień i co tydzień słyszałam że to już blisko, że zaraz poród, że mam się oszczędzać w końcu tydzień przed terminem, zostałam z tego zwolniona i mogłam wychodzić, spacerować, przygotowywać wszystko. Następnego dnia rano, obudziłam się i poczułam tylko delikatny ruch małej, pomyślałam że ma leniwy dzień, że może się przygotowuje przyjścia na świat, ale postanowiłam zjeść coś słodkiego żeby ją rozbudzić, zjadłam i nadal cisza, trochę mnie to zdziwiło bo zawsze była po słodyczach aktywna, było koło 11 i powiedziałam mamie, moja mama że panikuje i żebym poszła pod prysznic i polewała brzuszek wodą, więc poszłam i tak zrobiłam, nadal zero reakcji, teraz to już panikowałam.
M. nie chciał iść do pracy, jednak kazałam mu iść obiecując że gdyby coś się działo dam znać..
ok 15. doszłam do wniosku że muszę jechać na Izbę przyjęć, więc dopakowałam ostatnie rzeczy do torby do szpitala i poprosiłam mamę żeby pojechała ze mną.
Pojechałyśmy i oczywiście sama rejestracja trwała jakieś 1.5 godziny jak to w szpitalu, zbadali tętno i zabrali mnie na USG i wtedy poczułam jej ruchy i to jakie silne, odetchnęłam z ulgą i poinformowałam o tym lekarza, myśląc że skoro już wszystko w porządku mogę iść do domu..
Myliłam się, za wszelką cene chcieli mnie przyjąć do szpitala mówiąc, że jeszcze ktg żebym została na obserwacji, zgodziłam się i to był błąd, noc na patologi ciąży była straszna, naprawdę straszna...
Krzyki kobiet, przy skurczach, chodzenie ciągłe kogoś po korytarzu, nie przespałam nawet 10 minut, nie polecam przed porodem wybierać się na szpital, można się nieźle przestraszyć.
To był ten dzień w którym zaczęłam się bardzo obawiać porodu..
Następnego dnia wypisałam się na żądanie, nie dałam rady już tam dłużej siedzieć.
Minął nam kolejny tydzień i nadszedł dzień planowanego porodu, a tu cisza, nie rozumiałam dlaczego przecież termin.. W dzień terminu miałam też wizytę u ginekologa, powiedziała mi że poród już tuż tuż, wspomniałam jej że mówi tak od około miesiąca, pokiwała głową i powiedziała że jeżeli nic się nie zmieni, żebym się stawiła w poniedziałek do szpitala na wywoływanie, po chwili zmieniła zdanie i powiedziała że w piątek, więc poszłam do domu w duchu modląc się żeby samo ruszyło i żeby mi nie wywoływali.. Mijały kolejne dni coraz bliżej piątku, a tu żadnych objawów rozpoczynającego się porodu. No i nadszedł piątek nadal nic się nie działo, a ja się czułam bardzo dobrze, więc postanowiłam nie pchać się do szpitala na weekend, gdzie lekarze prawde mówiąc mają Cię w dupie, tak minął piątek, położyłam się spać.
Rano obudziły mnie skurcze, chociaż wtedy nie byłam świadoma co to te skurcze są, napisałam do chrzestnej, starałam się wytłumaczyć jaki to ból, chyba niezbyt dobrze jej wytłumaczyłam bo powiedziała że to niestrawność, hahah.
Robiłam Sobie to co miałam robić z przerwami na silny ból.. Gdy moja mama wróciła do domu, patrząc na mnie jak się skręcam z bólu powiedziała że to ten dzień, że to są właśnie skurcze i żebym zaczęła się zbierać, koło 00:00 włączyłam stoper, skurcze jeszcze nie były regularne.
Około 2 poszłam do mamy, a ta kazała mi się zbierać, obudziłam M i poszłam do samochodu.
Skręcałam się z bólu, ale oczywiście na Izbie przyjęć nikt się nie śpieszył, przyjmowali mnie ponad godzine, badania rozwarcia, usg, aż w końcu zabrali mnie na porodówke, samą..
Bałam się że nie wpuszczą M. że będę tam zupełnie sama, po około 30 minut, nareszcie przyszedł, kiedy o tym teraz myślę nie wyobrażam Sobie że mogło go przy mnie być..
M. przyszedł na porodówke w mojej mamy koszulce, co mnie tak rozbawiło że mimo skręcania się z bólu i płaczu roześmiałam się po 4 podali mi kroplówkę z oxy, na szybszą akcje porodową, wtedy nadeszły skurcze parte, kiedy położna zapytała M. czy chce przeciąć pępowinę, on jakby zamarł, nie widział co ma zrobić, ale powiedział że tak, poszedł umyć ręce i po około 10 minutach, usłyszałam płacz, płacz mojej córeczki.
Livia, przyszła na świat 01.08.2015r o godzinie 5.00
3.600 i 54 cm szczęścia, dostała 10 na 10 punktów Apgara
Nie obyło się bez płaczu..
To by było na tyle dzisiaj. Cieszę się że w końcu udało mi się coś wyskrobać.
Dziękuję moim czytelnikom i przepraszam za tak długą nieobecność.. :)




Amy częściej pisz, popłakałam się prawie, w sumie mam łzy w oczach... Tak bardzo zazdroszczę szczęścia :* trzymajcie się i pozdrowionka :*
OdpowiedzUsuńZdrówka dla Was .Dzielne dziewczyny :)
OdpowiedzUsuńBoże, mimo że śledziłam wtedy Twojego Aska, to popłakałam się czytając to..
OdpowiedzUsuńPiękne :*
Boże, mimo że śledziłam wtedy Twojego Aska, to popłakałam się czytając to..
OdpowiedzUsuńPiękne :*
Cudownie opisałaś to wszystko . Zazdroszczę Ci tak wspaniałego chłopaka i rodzinki ;) Córeczka jest naprawdę przepiękna ❤ Pisz częściej ;)
OdpowiedzUsuńZdrówka dla calej rodzinki ;*
ale códowna ta twoja córa !!! <3
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie kochana a ja z przyjemnoscia cie obserwuje <3
Podziwiam dziewczyny, które wytrzymują ból przy porodzie. Ja w przyszłości chciałabym mieć dziecko ale strasznie boję się tego porodu. I ładne imię wybrałaś. Ja mam tak na drugie :) Gratulacje i niech się córka dobrze chowa ^^
OdpowiedzUsuńhttp://mylittleworld-paulablog.blogspot.com
http://mylittleworld-paulablog.blogspot.com