wtorek, 17 marca 2015

Oczekiwanie na najważniejszą sprawe w moim życiu


Oczekiwanie na najważniejszą sprawę w moim życiu dziś dowiem się jak moja kruszynka ma na imię, kto pomieszkuje mój brzuszek czy księżniczka ze snów czy silny piękny chłopczyk. Siedzę w kolejce i postanowiłam napisać o tym jak ciężko jest czekać na taką informację, szaleje z niepewności, przez dźwięk słuchawek słyszę rozmowy innych mam, ale jakoś nie mogę się skupić na tym co mówią bo żyje we własnym świecie i wyobrażam sobie jak leżę i oglądam film z usg, widzę kruszynkę machającą rączkami nóżkami. Jest w niej tyle życia, jest taka... Idealna..
Jej malutkie serduszko bije w rytm mojego w którym od razu zamieszkała. Przez moje głowę przechodzi milion wątpliwości czy jest zdrowy czy wszystko w porządku. Masakra minęło 5 minut zdążyłam wstać przejść cały korytarz usiąść wejść i zejść po schodach zatrzymać się popatrzeć w lustro, odbyć rozmowę z mamy koleżanka z pracy. Nie ukrywając zdenerwowania wróciłam na gore rozejrzałam się i usiadłam z powrotem. Gdybym miała czekać aż wszystkie te kobiety przyjmą to bym chyba oszalała..
Jak ktoś może wejść przede mną kiedy ja jestem w takiej sytuacji w takiej nie pewności.. Wstaje.. Nie dam rady dłużej wysiedzieć na szczęście zdrowy rozsądek mnie zatrzymuje przed drzwiami. Rozglądam się po twarzach mam widzę że każda przeżywa to samo.. Wszystkie wpatrują się w mój brzuch. Czasami ten wzrok jest taki przytłaczający... No i patrzą na moją rękę. Fakt nie mam obrączki większość jest dużo starszych ode mnie i patrzą na mnie z taką zaciętością. Ponownie siadam biorę kilka głębokich wdechów no nie wytrzymanie... Ile można czekać przede mną jest z 15 osób na pewno.. Boże masakra. Co tu zrobić.. Czym się zając.. Czy matki mają zawsze takie smutne historie, słucham o jakiś dziwnych przypadkach... Wkładam z powrotem słuchawki ii jeżu... Upłynęło już 22 minuty, 23 ... No naprawdę jestem dumna z tego że nadal jestem taka cierpliwa. Strasznie bolą mnie łydki.. I głowa od czekania, wspominałam już kiedyś że nienawidzę czekać ? Że sprawia to że jestem bardzo nerwowa, dlaczego to tyle trwa... Głaskam brzuszek czuję jak się wierci to takie cudowne uczucie.. Wywołali kolejna kobietę... Za ile ja... No proszę miejcie litość... Jakmożecie trzymać mnie w takiej nie pewności........


Minęło jeszcze kilka chwil i weszłam, pani ginekolog zaprosiła mnie na fotel, nienawidzę tego badania, ale wszystko w porządku, no i kładę się do usg! Nałożyła mi ten żel na brzuch i sprawdzała czy wszystko jest w porządku. 350gram szczęścia, no i w końcu nastała chwila ciszy i Pani ginekolog mówi : To mówimy czy na razie nie zdradzamy? Jasne że mówimy!!!!!!! Będzie dziewczynka no i oszalałam znowu łzy szczęścia jak to fantastycznie słychać, zaczął się pisk i płacz, no muszę wam powiedzieć że jestem szczęśliwa jak nigdy w życiu. Mam córeczkę rozumiecie MAŁĄ KSIĘŻNICZKĘ!! Wszystko jest okej! Jest zdrową i śliczną... Dziewczynka!
Lecę się zbierać i idę na zdjęcia trzymajcie się misie!

niedziela, 15 marca 2015

coś o niczym ...



Chyba ostatnio długo mi zajmowało myślenie o tym co zamieszczę w tej notce, chociaż w tablecie czeka kilka gotowców, kontynuacja historii którą zaczęłam wam opowiadać..
Tylko czy pisanie o tym sprawi że ktoś postąpi inaczej, pójdzie inną drogą, wybierze inny kierunek, a co z ludźmi którzy w ogóle nie mają z tym nic wspólnego nie spotykają się na co dzień z czymś takim...
Po co mam pisać o czymś co sprawia mi ból, o swoich upadkach, porażkach skoro Wy tylko na to czekacie, czekacie aż napisze że byłam na dnie, że byłam tak nisko, nie zauważycie zmiany, tego że pisze to z całkiem innego miejsca że się podniosłam, że wyszłam z tego i zaczynam walczyć na to nie zwróci nikt uwagi i tak nazwiecie ćpunem, dnem.. ;]
Dlatego zawiesiłam się z pisaniem kolejnej notki...
Zastanawiam się czy przestać realizować to co chciałam czyli przestrogę, właściwie jest jej multum ciągle słychać o tym w telewizji, gazetach, ciągle można usłyszeć, dziwne zachowania, wylądowali w szpitalu, coraz nowsi ludzie, coraz gorsze rzeczy, ale czy ktoś mówi co oni czują przez co powstają te zachowania? nie jest, stereotyp ćpun to ćpun i to nie jest istotne.
Nie wiem o czym mam tu pisać koniec końców,

Może coś o kruszynce?
aj, nie mogę się doczekać aż wezmę ją w ramionka, przytulę do serduszka.
nie mogę się doczekać też usg na którym się dowiem kto zamieszkuje mój brzuszek.
nie mogę się doczekać aż zacznę kompletować ubranka, pokoik, wszystko..
nie mogę się doczekać aż wyjdę z maluszkiem na pierwszy spacer na promienie słoneczne trzymając za rękę mojego mężczyznę...


Teraz oby do 17.03 <3