sobota, 23 maja 2015

Przyjaźń znów zamienił na złotówki....





"Może to fetysz ale ja tego nie rozumiem bo jak można przyjaciela potraktować jak instrument
chęć posiadania bierze gore."
Kiedyś cholernie lubiłam pomagać, ludziom słuchać ich, starać się rozumieć ich zachowania, obawy, wątpliwości. Miałam cierpliwość? czy może wtedy ludzie słuchali co do Nich mówię?
Może to ja miałam cierpliwość tłumaczyć zależności, albo miałam chociaż odrobinę wiary w innych w ludzi. Umiałam im bez jakiś wyrzutów będzie dobrze, na szczęście, a może wręcz przeciwnie na ich nie szczęście. Teraz jestem raczej realistką tłumacze bez skrupułów ludziom co jak było z mojego doświadczenia, nie pocieszam ich, wyrzucam im prawdę w twarz, tak jak kiedyś musiałam ja tą prawdę usłyszeć, może lepiej zabrzmi zrozumieć... Oczywiście nie muszę mieć racji, nigdy nie twierdze że ją mam, opowiadam o tym co przeszłam, mi też tego powoli nie tłumaczył, nikt mi nie powiedział, że kiedyś myśląc o przeszłości o przyjaciołach, będę wpadać w furie, a później nie wiadomo ile płakać.
Nigdy też nie sądziłam że jedno : A nie mówiłem... Będzie mnie umiało doprowadzić do stanu w którym cały czas spadam, w którym przypominać sobie będę każde obiecane będę zawsze, nigdy nie zawiodę, od ludzi którzy kiedyś byli dla mnie wszystkim...
Zaczęłam dwa tematy, bo kiedy mówię o pomocy, mam osoby które mi kiedyś poniekąd pomagały..
Mam osoby w które tak mocno wierzyłam, wierzyłam w ich uczciwość...
Tyle ludzi ostrzegało mnie przed tym, tyle chciało mnie uchronić, próbowali mnie od tego ratować,
próbowali mnie od Nich ratować, do momentu kiedy sama wszystko zrozumiałam..
Właściwie tak na prawdę, brakuje mi tylko jednej osoby, jednej osoby przy której byłam zawsze i mimo wszystko, byłam przy Niej..
Śni mi się po nocach, zawsze kiedy mi się śni, zawodzę się na niej.. Zawodzę się na Niej od nowa krzywdzi mnie tak cholernie mnie krzywdzi i pokazuje mi że jestem nikim że nic nie znaczę, gdy na nowo zapominam wracają wspomnienia, wspomnienia są dobre, przypomina mi się jak byliśmy nie rozłączni, bo wiesz... Dzieliło Nas tylko jebane "K"
A tak byliśmy jednością, stałam za Tobą twardo, zawsze KURWA STAŁAM ZA TOBĄ...
Byliśmy jak rodzeństwo, jak rodzina, wiedziałeś o mnie wszystko, wiedziałeś o co walczę i czego się bałam, zawsze Cię wspierałam jak tego potrzebowałeś, zawsze jak mnie potrzebowałeś byłam..
Byłam w Ciebie zapatrzona, zawsze chciałam robić zgodnie z tym co uważałeś, zawsze chciałam cię bronić od wszystkiego co najgorsze..
Nie rozumiem tego co się stało, co zdecydowało o tym że tak po prostu znikłam z Twojego życia, że nie stać Cię nawet na jebane co słychać, nie stać Cię żeby chociaż udawać że nic nie znaczyłam, wystarczył by Twój uśmiech i zapewnienie że u Ciebie jest spoko..
Chciałabym żebyś kurwa doświadczył tego co ja, doświadczyłam przez Twoją znieczulice, albo nie wiem kurwa jak to nazwać, bo obojętność to chyba zbyt małe słowo...
Chciałabym żeby każde wspomnienie mnie, rozrywało Ci serce, żebyś wiedział jak to jest zostać samemu, kiedy wszyscy po prostu odchodzą, a ty nie możesz liczyć na mój uśmiech, na moje pocieszenie, a nawet na to że jestem siedzę gdzieś nie daleko i po prostu na Ciebie patrze...
Z tą wiarą KURWA ŻE TO JEST NA ZAWSZE.
Chodź z tego co widzę radzisz Sobie świetnie..
Byliśmy zawsze przy Sobie, Sobą. Nie musieliśmy udawać, pamiętam jak wiele razy krzyczałam, płakałam i wyrzucałam z Siebie co mnie boli i tyle.. Tyle wystarczało.
Ciekawe czy pamiętasz jeszcze, że to zawsze wszyscy odchodzili, a my pewnie staliśmy ramie w ramie... i jestem ciekawa jak po prostu mogłeś tak odejść.. Po tym wszystkim...
Muszę skończyć to pisać, bo nie ma to największego sensu....

Przepraszam.... Wypadałam z tematu i zjebałam pewnie całą notke...

Wracając do mojej pomocy innym ludziom, pocieszaniem ich i w ogóle...
Z takim żalem i takimi uczuciami, nie da się powiedzieć będzie dobrze, albo pocieszać kogoś.
Po za tym co Ci po moim będzie dobrze, ono nie załatwia całej sprawy..
Ono tak na prawdę nie załatwia nic, nie jestem już tą pozytywną osobą co kiedyś jestem realistką,
coś jest źle? TO ZNACZY ŻE DO CHUJA MUSISZ COŚ ZROBIĆ...
Ludzie są dla Ciebie mili tylko jak coś chcą? Ludzka natura.. Co mam Ci powiedzieć, nie dbaj o to czy komuś jesteś potrzebna, bądź potrzebna sama Sobie i nie opieraj Swojego życia na czyimś..
Zmieniaj Swoje życie sama i nie licz na innych ludzi. Amen...


niedziela, 3 maja 2015

Być pionkiem w grze zwanej życiem...


Ogólnie to mija 3 dzień tej szalonej majówki, chcielibyście wiedzieć jak ją spędziłam.
Hahaha, to będzie dobre. W domu kochani, 2 dni nawet się nie pomalowałam, cały czas na łóżeczku,
GTAV, Assasin, czasami oglądałam meczyki w Fifie (na co moje kochanie odpowiedziało: Niunia nie ogląda meczyków w Fifie bo ich nie rozumie - taki kochany ♥), no i wyszło na jaw, za nic nie rozumiem piłki nożnej,  no i nic po za tym, chociaż plany były wielkie.
Nie żałuje wcale tak spędzonego czasu, bo cały czas byłam z moim mężczyzną i było cudownie.



"Na pozór jest git, na serio jest padaka.
Jak miał hajs to był brat, nie ma hajsu nie ma brata."



Chciałam napisać dziś o lenistwie jak niszczy nasze życie i w ogóle, ale dzisiaj zaskoczyła mnie ilość osób które napisały do mnie dlaczego się nie odzywam, albo coś w tym stylu,
a więc moi kochani, mogłabym to samo pytanie zadać wam, a wiecie jaki jest powód tego że wy się nie odzywaliście do mnie? Otóż to bo nie mielibyście z tego żadnej korzyści no bo przecież
moje towarzystwo to tylko męczarnia, ani wypić, ani zajarać, ani się naćpać, pieniążka też nie mogłam pożyczyć.
Po co komu taka przyjaciółka, "Tak po latach zrozumiałem znaczenie słowa koledzy"
Widziałam kilka razy takie przypadki, że ktoś się ogarniał, nie ćpał, nie jarał, no i po prostu nie był już potrzebny, ale zawsze wierzyłam że ze mną będzie inaczej i chyba to mnie zgubiło..
W sumie na prawdę nigdy o tym nie myślałam, jak będzie jak skończę, bo nie przypuszczałam że mi się uda.
Za to ślepa wiara w ludzi, w ludzi szczerze bez wartości.
Zawsze myślałam że liczę się dla nich jako osoba, że cenią mnie za sposób bycia, poczucie humoru, za to że byłam po prostu Sobą.. Tak długo walczyłam o kontakt z Nimi, tak długo chciałam być blisko, a kiedy ja przestałam się odzywać, oni urwali kontakt, jak bym była nikim, kolejnym zwyczajnym pionkiem..
Nie zapomnę tego uczucia nigdy, kiedy poczułam się jak zwykły śmieć..
Nie mogłam przyzwyczaić do samotności, ale nie umiałam prosić się o czyjeś towarzystwo...
W końcu przyzwyczaiłam się do bycia samej, zaczęłam starać się o odzyskanie starych prawdziwych przyjaźni..
Przyjaźni które się rozpadły bo byłam taka, a nie inna i robiłam rzeczy, których nie powinnam robić..
Wiele udało mi się odzyskać i cieszą się z moich postępów, reszte chyba zbyt bardzo zraniło moje zachowanie..
Moi zdaniem zostali Ci którzy powinni to mi wystarcza..

No i po mojej wenie..
Jak zwykle ...
Trzymajcie się ♥