niedziela, 15 lutego 2015

Dopalacze..




"Przy życiu trzyma zgrana brygada, wyciągnąć kogoś z czegoś gdy to samo Cię dopada.. To nie wyczyn nie lada prawdziwa sztuka wymalować uśmiech na twarzach niepewnych jutra."



I teraz jeden z najdłuższych i najcięższych chwil w moim życiu
mianowicie dopalacze, pamiętam te niewinne początki..
Podzielę to też na kilka części, mianowicie dopalacze do palenia, później kryształ, a później dopalacze do wciągania i między czasie pseudo pixy.
Pierwszy raz wzięłam po prostu mj co się później okazało jednym z pierwszych dopalaczy. :)
było dużo mocniejsze niż mj ale dużo krócej trzymało jednak ciągnęło nas to do tego że jak się później okazało było tańsze, no i za każdym razem paliłaś, waliło w lep tak samo mocno . Było tego co raz więcej paliło coraz więcej osób w końcu, coraz większe ilości, w końcu zaczęli robić to sami, okazało się że jest legalne no i paliło się wszędzie, popyt na to wzrastał..
W końcu 2g na jedną osobę to było mało, zaczęły się wakacje, oczywiście, puch bo tak to nazwaliśmy nie zniknął.
Przez wakacje 2 lata temu wypalałam tego 5 dziennie, wiadra, butle, whaterboole, miałam już podróże po tym.. 
Może opowiem o nie których stanach hm, w zależności tego po jakiej ilości byliśmy były np. Banie że ktoś z nami jeszcze był ze było więcej osób, że byliśmy w innym w innym miejscu, oczywiście wszystko było złudzeniem. Były też stany lękowe, strach przed nie wiadomo czym, pobudzenie, agresja, halucynacje, ale też uczucie szczęścia pozornego, ale szczęścia.
Pamiętam że szybko wzrosła mi tolerancja ma to i że od tamtego czasu puch był dla mnie czymś niesamowitym.. Muszę dodać że jestem bardzo wpływowym człowiekiem i uległam temu uważałam to za świetną zabawę.
Były osoby które mówiły że popierdoli nam się w głowie od tego, że psychika zjebana, śmiałam się z Nich.. Później zaczęły się pierwsze zjazdy... Potrzeba zapalenia, chęć sięgnięcia po coś mocniejszego.. Paliłam to gdy wstawałam, do papierosa, przed śniadaniem, po śniadaniu, po prysznicu, w połowie obiadu, grając w siatkówkę, cały czas..
było to dla mnie jak pragnienie chciałam pić, piłam..
Z ta zależnością chciałam mieć rozpierdol paliłam :)
Przez wakacje przepaliłam tego z tonę..
Zaczął się rok szkolny, idąc do szkoły paliłam, w czasie przerwy paliłam, po lekcjach paliłam jak nie miałam chodziłam roztrzęsiona...
Pierwszy temat, nie jest zakończony bo dopalacze palone towarzyszyły mi cały czas..

sobota, 14 lutego 2015

walentynki i coś tam coś tam :)





Walentynki jakoś nigdy specjalnie nie poruszało mnie to święto i jakoś nigdy specjalnie go
nie obchodziłam...
Święto jak święto zakochanych czy coś tam..
Nie żebym miała coś przeciwko, ale moim zdaniem powinno się kochać cały rok... Nie od święta..
No bo co w walentynki kochającą się para, a przez resztę roku drą koty.. Bez sens..
Moje plany w tym roku na walentynki nie były jakoś szczególnie wyjątkowe, ale chciałam spędzić je w obecności mojego mężczyzny jakiś dobry obiadek, wiadomo że alkohol w ciąży odpada.
Po prostu nasza obecność prawda, nasza miłość, ale nieszczęsny piątek 13 w co nie wierzę, ale zbyt zajebisty to on nie był..
No może z wyjątkiem sesji, ale odbiegłam od tematu..
Do walentynek dołączę chyba jeszcze coś o miłości ale tylko o miłości do dziecka.
Wiecie nigdy na poważnie nie myślałam o macierzyństwie, że będę mamą, że będę miała dla kogo żyć, kim się opiekować, o kogo bać..
Kiedy usłyszałam potwierdzenie od ginekologa, chodź wcześniej robili mi testy, ale myślałam że to rozstrojenie po dopalaczach, albo coś w tym stylu, ale potwierdzenie od lekarza to było coś niesamowitego zaczęłam płakać, ryczeć jak dziecko, ale że szczęścia.. Następnego dnia dostałam wypis, wróciłam do domu..
Moja siostra się cieszyła że zostanie chrzestna, mama ze babcia, a najbardziej ja że mama.. Zrezygnowałam prawie że wszystkiego tylko te papierosy.. Nie wiem co mnie tak trzyma, ale nie umiem rzucić, nie umiem zrezygnować...
Wiem że szkodzi maleństwu że mi szkodzi, jest mi cholernie wstyd, ale no nie umiem..
Znowu odeszłam od tematu, wiecie w sumie na razie chyba nie umiem tego napisać, wyrazić, ale myślę że po porodzie którego się cholernie boję.. Napisze coś takiego co zrozumiecie aż za dobrze
Notka nie jest zbyt zaskakująca i nie ma poziomu na który było by mnie stać, ale chyba oduczyłam się pisać, w notce mam zdjęcia z wczorajszej sesji z Oktawią polecam też jej bloga i oczywiście sesję z Nią bo zdjęcia robi niesamowite!
Oktawia

Chcielibyście notkę o tym jak spadłam na dno i się od tego dna odbiłam?



czwartek, 12 lutego 2015

szkoła ludzie



Hejka :3

Tym razem się troszeczkę przygotowałam, przemyślałam i hm, wspominałam trochę czasy szkolne.. Z przed kilku, kilkunastu lat
podstawówka to były czasy, beztroskie życie do szkoły latało się w miarę chętnie pierwsze 2 lata spędziłam w 7 :)
Średnio je pamiętam, pamiętam na czym się skończyły.
Nagle przeprowadzka, przeprowadziłam się na swoje teraźniejsze osiedle i do tej szkoły zwanej Szkołą Podstawową nr. 2
3 klasa podstawówki wiadomo komunia rocznicowa, a tu nowa klasa ja nikogo nie znam, strasznie dziwnie, a tutaj po 2 latach już silne znajomości. Może nawet nie silne, ale byłam jak alien.
Pamiętam że pierwszy raz się wtedy zakochałam hahah, pozdrawiam Patryniu (y) ale to była miłość Szybko zaaklimatyzowałam się w nowym otoczeniu.
Koło 4 klasy zaczęłam wagarować :/
I tak się ciągnęło za mną przez całą moją naukę do dziś.
Wstąpiłam na osiedle rozumiecie, osiedle najważniejsze i takie tam i znów się zakochałam, w sumie trochę ta miłość trwała :)
W ogóle było tam wtedy zajebiście byli ludzie, klimat, rozmowy,
zrozumienie, każdy mógł liczyć na swoją pomoc..
No podstawówkę udało mi się skończyć.
Poszłam do gimnazjum, jak wiadomo gimnazjum osiedlówka wszyscy się znali, no może nie wszyscy pamiętam jak dziś pierwszego września rozpoczęcie 1 klasy gimnazjum.
Przyjaźniłam się wtedy z taką laską, poszłyśmy do klasy i poznałyśmy resztę naszej paczki :3
Bodź mowa o tobie hahaha boże powstała chyba wtedy najsilniejsza przyjaźń. Trwająca już prawie 6 lat, wierzysz mordo. Już na samym początku wiedziałam że tak będzie haha jejku zawsze jak to wspominam cieszy mi się pyszczek, te Twoje platynowe włosy <3 pisaliśmy do siebie karteczki, przez jakieś 3 tyg, a jak później ginęliśmy wszyscy na całe dnie w szkole. Fantastyczna 5 ja Bodź Michazo Jaru i Olka. :) ale to były czasy.
Później poznaliśmy smak mj.. i wtedy już nie odpuszczał nas jej smak nigdy :)
Przetrwaliśmy gimnazjum nikt nie kiblował szliśmy lep w lep :D No, ale koniec gimnazjum i nasze drogi się rozeszły chodź nie tak do końca bo Ja i Bodź przetrwaliśmy spotykaliśmy się przez wakacje i zawsze mogliśmy na siebie liczyć, to wsparcie mamy w sobie do dziś. :)
Było kilka ekip w miedzy czasie, czyli w czasie wolnym od szkoły, ale chyba tego nie będę wtrącać tutaj.. :)
Zrobię osobny temat. Wakacje tego roku były dość szalone, ale to właśnie w te wakacje poznałam miłość Swojego życia no i ojca mojego dziecka, ale na to trzeba koniecznie nowy post. :)
No i koniec wakacji, koniec gimnazjum..
Wybrałam elektryk, ale nie zagadniecie jaki profil :D
Informatyk, to był mój pierwszy błąd w szkole średniej.
Nie koniecznie ostatni :) Pierwsze 2 tygodnie chodziłam nawet chętnie do szkoły, jak zapoznałam się z materiałem nie byłam już taka pewna tej szkoły ale to co mnie najbardziej w Niej trzymało to ludzie.. Ludzie niesamowici ludzie..
16.09 trochę się wszystko zmieniło spróbowałam czegoś mocniejszego i od tego zaczęły się moje problemy w szkole..
Na początek obojętność jest szkoła to jest, chętniej chodziłam pod nią żeby spotkać kogoś i pogadać niż na lekcje, jak już się łaskawie pojawiłam to dostawałam kolejne kosy, za nie zapoznanie się z materiałem i w sumie jak bym to ujęła miałam w nią wyjebane.
Minął pierwszy semestr nie wiedziałam nawet ze mam Geografię w planie lekcji, nkl z większości przedmiotów, no i zmiana szkoły.
Ciężko mi się było rozstać się z ludźmi stamtąd.. No bo jak to tak.. Minęły ferie i wypadało iść do nowe
Znowu do nowych ludzi, nowy materiał.. :/
Boże ludzie na korytarzach w Ekonomiku byli straszni jak bydlęta, dosłownie.. Pchanie się wiadomo nie ma tam dużych korytarzy, no ale kochani bez przesady.. Klasa była w porządku jak nigdy nie poznałam swoich imienniczek w tej klasie poznałam 2, pozdrawiam dziewczyny. :*
No, ale nie udało mi się zaaklimatyzować mimo cudownego profilu fototechnika...
No i tak się zakończyła moja nauka w roku 2013/2014, resztę czasu spędziłam w domu albo gdzieś koło Elektryka :/ nie polecam takich przerw..
na teraz koniec będzie jeszcze jedna o nowym roku szkolnym tym co trwa teraz ale nie chciałam was tak zanudzać :*

smacznych paczkow Misiaki <3






ask | fejzz.